czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 1

-Tini?- spytałam- Martina to ty?
Dziewczyna spojrzała na mnie jak na wariatkę.
-A my się znamy?- 
Gdy usłyszałam jej głos, byłam pewna. -Tini, to ja Isabelle.-
Zmarszczyła brwi, to znaczy że myśli. Nagle ją oświeciło. 
-O BOŻE!!!- wydarła się -TO TY BELLA???Czemu nie dzwoniłaś i nie pisałaś?! -spytała jednocześnie radosna i smutna dziewczyna.
-Zmieniłaś numer wariatko!-zaśmiałam się- Ty i ten twój spóźniony zapłon.
                                                       Perspektywa Agnes
Co to za krzyki?! Odwróciłam się,a moja przyjaciółka gada z jakąś sweet lalunią. Wkurzyła mnie. A może się znają? Hmm... Kiedyś ją spytam.
                                                   Perspektywa Isabelle

Ok. Tu jest mój numer zadzwoń później- powiedziałam i poszłam do Ag.
-Hej młoda- Haha, ona i te jej teksty. 
-A Hej stara. Jak tam twe stare kości???-
-A już trochę lepiej- Jak ja lubię te nasze pogawedki.- Ty. A co to za niunia była? Zbyt sweetaśna jak na twoją kumpele- Zaśmiała się
-a czy to Twoja sprawa? Ty też mi wszystkiego nie mówisz. -tak. to wielce szanown będzie mi przyjaciół dobierać.
-No spk.. Młoda opanuj...-
-Ja mam opanować??? Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy!!!-No może trochę przegiełam- A teraz cześć!-
Zostawiłam na środku restauracji zdziwioną Agnes i wyszłam
                                               Po 3 h
Chodziłam bez celu po sklepach. Szłam...szłam...szłam i...... Nie no.... CO TO JEST??? Biebera tu przyprowadzili czy co? Omijając te durne, wrzeszczące, słit psycho-fanki w stylu ,,jak nie będziesz mnie obserwować na TT zabije moją mamę", żałowałam że zostawiłam ta Agnes. Miałam wychodzić, gdzy przypomniało mi się że muszę kupić sobie spodnie. Mój ulubiony sklep był po drugiej stronie wrzeszcących słit-fanek.
-No cóż dam radę.-burknełam pod nosem.
Byłam już prawie na końcu,  gdy jakiś szurnięty,paskowaty, debilistyczny ludź na mnie wlazł. Skończyło się to tak, że leżałam przyciśniętaa przez niego do ziemi.
                                                 Perspektywa Louisa
Szukałem Hazzy w tłumach i zobaczyłem zarypistą koszulkę w paski-paski. Zagapiłem się i wpadłem na jakaś dziewczyne. Ładna była. Gapiłem się na nia przez jakiś czas...
                                            Oczami Isabelle
Leżal na mnie i chyba ni miał zamiaru się podnosić
-Wiesz.. Trochę cięzki jesteś.- powiedziłam 
-A ty ładna- Zrobiłam minę WTF? i już miałam mu strzelić jakiś chamski tekst, ale 4-ka lódków mi przerwała.
-Ech Ciebie Tommo gdzieś wypuścić to po prostu...- Powiedzial blondynek, reszta się zaśmiała, a ,,Tommo" puścił buraczka
- No wiesz.... Ja...- Zaczął...


      Yay 1-szy rozdział jest. Jeżeli Wam się spodoba, to proszę o jakąś motywację, bo lepiej się pisze, gdy wiem że komuś się to podoba. A i sorka za błędy :) 
                     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz